Fantastyka.eu

Fantastyka to poważna prawa

Recenzje

Avengers

A więc byłem. Wczoraj  22.00 - 00.22 w Arkadii. Skłamałbym, pisząc, że była to długo (przeze mnie) wyczekiwana premiera. Jako zagorzały miłośnik fantastyki poszedłem jednak na film chętnie i z dużą dawką pozytywnego nastawienia. Przydało się...

 Avengers to SF akcji. Z samego założenia jednak akcja ta musi być pozbawiona oryginalności, wyrasta bowiem z konceptu wyprodukowanego przed laty w amerykańskich fabrykach filmów. Przepis, pokrótce, wygląda tak : weź kilka kultowych postaci i wymyśl historię, która pozwoli im wszystkim pokazać się na ekranie. Mogą z sobą walczyć, utworzyć drużynę albo jedno i drugie :) Ponieważ same postacie są doskonale znane (charakter, poglądy, powiedzonka, tiki, słabości i zalety), a zakres  zainteresowań/zastosowań każdej z nich ograniczony, więc liczba dopuszczalnych wariantów rozwoju akcji kurczy się niemiłosiernie.

W Avengers rolę czarnego charakteru otrzymał Loki (Tom Hiddleston) - postać (i aktor) doskonale znana choćby  z filmu Thor (2011). Loki gnany kompleksem młodszego/gorszego syna (zawsze w cieniu starszego brata Thora) szuka sprzymierzeńców, którzy pomogliby mu zdobyć władzę nad Ziemią a wraz z nią, prestiż, pozycję, podziw, a może nawet rządzony przez brata Asgard - stolicę bogów północy. Aby to osiągnąć sprzymierza się z wojowniczymi (i obrzydliwymi) Chitauri. Ci dadzą mu armię, o ile on odda im tajemniczy artefakt wielkiej mocy - Tesseract, który dziwnym zrządzeniem losu znajduje się na Ziemi.  Loki sprawnie kradnie co trzeba, rozpoczynając przygotowania do sprowadzenia kolegów. 

Ludzkość nie ma szans chyba, że... Nick Fury (Samuel L. Jackson) - szef organizacji S.H.I.E.L.D zbierze prawdziwych bohaterów władających nadludzkimi mocami) i stanie do walki. Udaje mu się znaleźć: co nieco oderwanego od współczesnej rzeczywistości Kapitana Amerykę  (Chris Evans), piękną ale niebezpieczną i o zgoła niekryształowej przeszłości Czarną Wdowę (Scarlett Johansson), zielone  dziwadło o niszczycielskiej sile Hulka (Mark Ruffallo), genialnego i dowcipnego Iron Mana (Robert Downey Jr.), szlachetnego i dumnego ponad miarę Thora (Chris Hemsworth). Twardy "reset sprzętowy" pozwala jeszcze odzyskać Hawkeye'a (Jeremy Renner). Bohaterowie docierają się przez dłuższą chwilę o mały włos nie doprowadzając do fiaska misji, żeby w końcu - w obliczu nagłej inwazji z kosmosu - zjednoczyć się i dać odpór złu.  

Bogu niech będą dzięki za tę inwazję, bo akcja nabrała tempa, wszystkie gadżety znalazły zastosowanie i w ogóle się działo. Tu muszę się przyznać, że etap zbierania zespołu trochę mnie znużył... 

Na tle superbohaterów nadspodziewanie dobrze wypadają nieobdarzeni mocami bohaterowie drugiego planu. Pełna ciepła kreacja Gwyneth Paltrow jako Pepper Potts i Clark Gregg w roli agenta Phila Coulsona - kolekcjonera oryginalnych kart z Kapitanem Ameryką... 

Obsada doborowa, zdjęcia ładne, końcówka widowiskowa. Może nie będzie to film, do którego będę wracał, ale to było dobrze wydane 30zł.

Goście

Odwiedza nas 94 gości oraz 0 użytkowników.

Cytat dnia

Jeśli kiedykolwiek zwątpisz - Merriadoku - idź za nosem!

Gandalf